W nadchodzący weekend czekają nas cztery spotkania o utrzymanie szans na awans do półfinałów rozgrywek. Futbolowe, juniorskie talenty będziemy mieli okazję oglądać w pięciu miastach: Opolu, Krakowie, Płocku, Warszawie oraz Poznaniu.

 

Kraków Kings vs. Tychy Falcons
Data i godzina: 8 października, godz. 14:30
Stadion: Boisko Krakus, Międzyszkolny Ośrodek Sportowy, ul. Bulwarowa, Kraków
Bilety: Wstęp wolny

To spotkanie jest najważniejszym w kontekście ułożenia tabeli grupy południowej po sezonie zasadniczym. W lepszej sytuacji są jednak gospodarze, którzy musieliby przegrać stosunkiem większym niż 36 punktów, aby przegrać swoją aktualną pozycję. W każdym innym przypadku, pomimo takiego samego dorobku punktowego, to Królowie cieszyć się będą z drugiego miejsca w grupie i przedłużą swoje szanse na awans do półfinałów. Z drugiej strony ich ewentualna porażka skomplikuje ich sytuację, gdyż będą musieli liczyć na porażkę Warsaw Eagles lub Patriotów Poznań w ich jednym z dwóch pozostałych spotkań.

Zeszłotygodniowa porażka krakowian mogła podłamać morale drużyny, która do tej pory jeszcze ani razu nie traciła punktów i zdobywała regularnie punkty. We Wrocławiu stracili ich aż 32, a w ataku byli całkowicie bezskuteczni. Z jednej strony takie porażki uczą i motywują do cięższej pracy, z drugiej ambicje Kings sięgały dużo wyżej i tak bolesne zetknięcie z rzeczywistością potrafi negatywnie wpłynąć na psychikę. Tego jednak nie boi się Piotr Jarocki, który jak mówi, drużyna liczyła się z ewentualną porażką na Stadionie Olimpijskim, a dobra druga połowa daje podstawy by wierzyć, że zespół będzie chciał się odkuć w najbliższym starciu. Wszelkie statystyki są po stronie gospodarzy, jak również postawa w pierwszym meczu, gdzie nie dali najmniejszych szans rywalowi. Brylowali w każdym elemencie i potrafili wygrywać pojedynki fizyczne, co świadczy o dobrym przygotowaniu. Drużyna z Krakowa trzyma swój los we własnych rękach i tylko od nich zależy w jakich nastrojach będą tuż po ostatnim gwizdku sędziego.

– Wszystko jest w naszych rękach i nogach. Musimy wymazać z pamięci to co stało się we Wrocławiu, wyciągnąć wnioski i wrócić do tego, co zaprezentowaliśmy w pierwszym meczu w Tychach. To na pewno nie będzie łatwy mecz, gdyż przeciwnik już nas zna i jest bardziej zgrany niż ostatnio. Przed nami duże wyzwanie, ale jesteśmy na nie gotowi i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyjść zwycięsko z tego pojedynku – przekonuje Piotr Jarocki, trener główny Kraków Kings.

Drużyna przyjezdnych będzie musiała zmierzyć się z większym bagażem i presją na własnym barkach. Tegoroczny sezon to prawdziwa huśtawka nastrojów – począwszy od dwóch bezapelacyjnych porażek na własnym terenie z Panterami (0:34) i Królami (0:36), kończąc na zwycięstwie z Rosomakami (28:14) w Opolu. Tyszanie wchodzili w sezon z dużymi ambicjami, jednak ich głównym mankamentem okazał się brak zgrania. Z każdym kolejnym starciem drużyna wyglądała co raz pewniej i dopiero w spotkaniu z Wolverines pokazali na czym polega prawdziwy kolektyw. Jednak czy uda im się odrobić tak dużą różnicę? 36 punktów to dużo, ale już nie raz futbol nas zaskakiwał i dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Zespół musi wykrzesać z siebie wszystkie możliwe pokłady energii i umiejętności, aby pozbawić przeciwnika wszelkich argumentów. Tych jest co niemiara…

– Kings w poprzednim meczu udowodnili, że są bardzo wymagającym przeciwnikiem, który wykorzysta każdy popełniony błąd. Od ostatniego meczu skupiliśmy się na szlifowaniu zagrywek oraz zminimalizowanie bolesnych i kosztownych błędów oraz kar. Drużyna jest w bojowych nastrojach i z pewnością młode Sokoły będą chciały udowodnić, że to jak zaprezentowali się w pierwszym meczu nie do końca jest zgodne ze stanem rzeczywistym i że są o wiele lepszą drużną niż ta, która wystąpiła ostatnio przeciwko Kings. Większych zmian w składzie nie przewidujemy. – stwierdza Michał Kołek, trener głównych Tychy Falcons.