W miniony weekend zakończono sezon regularny w grupie południowej, gdzie pierwsze miejsce, z perfekcyjnym bilansem, zajęli Panthers Wrocław. W grupie wschodniej sprawa awansu jest wciąż otwarta dla trzech ekip, choć już tylko dwie mają swój los we własnych rękach. Natomiast, na zachodzie, Anioły z Torunia wyeliminowali z gry aktualnych wicemistrzów Polski.

Kraków Kings vs. Tychy Falcons

Stawką tego meczu, jak w przypadku wcześniej wspomnianych drużyn, była walka o drugie miejsce w grupie oraz jak najlepszy bilans. Faworytami bezsprzecznie byli gospodarze, którzy wygrali pierwsze spotkanie z Sokołami aż 36:0. Co więcej, tyszanie nawet w przypadku odrobienia strat (co i tak wydawało się mało realne) ze swoją ilością straconych punktów nie włączyliby się do walki o miejsce w kolejnej fazie rozgrywek. Nie mniej, dla każdej z ekip był to ostatni mecz sezonu regularnego, więc każda z nich chciała pokazać charakter i osłodzić sobie zakończenie rywalizacji na tym poziomie.

Królowie przystępowali do spotkania po swoim najgorszym meczu w tym roku, przeciwko Panthers Wrocław, którym ulegli aż 32:0. Podczas gdy Falcons wrócili z Opola po zasmakowaniu pierwszego swojego zwycięstwa (28:14). Pierwsze akcje pokazały jednak, że nie ma to większego znaczenia, ponieważ krakowianie na swoim boisku czują się znakomicie. Pierwsza połowa przebiegła pod ich dyktando. W większości korzystali z usług swoich biegacza, czyli Jakuba Kowalskiego, choć i Mateusz Wiecheć oraz Bernard Wiązania starali się odciążać swojego kolegę. Ten ostatni, podobnie jak w poprzednich swoich występach, zagrał wręcz perfekcyjnie. Rządził i dzielił niemal na każdej pozycji, biegając i łapiąc piłkę, dzięki czemu liderował w zespole w statystyce zdobytych jardów. Zarówno w formacji ofensywnej jak i defensywnej gospodarze nie mieli sobie równych. W ich grze widać było chęć pokazania swoich najlepszych umiejętności i udowodnienia swojej wartości. Jednak duża ilość zdobytych punktów w pierwszej połowie, sprawiła, że w drugiej poczuli się zbyt pewni siebie. Po 20-minutowej przerwie w szeregi krakowian wkradło się o wiele więcej błędów. Biegacze zaczęli gubić piłki, a pozostali popełniać podstawowe błędy łapiąc kolejne kary. To poskutkowało tylko jednym przyłożeniem.

Przyjezdnym nie udało się prowadzić równie dobrych, systematycznych i regularnych akcji w przeciwieństwie do swoich rywali. Sprawy nie ułatwiała krótka ławka rezerwowych, ponieważ w Krakowie stawili się w 24-osobowym składzie. Mimo tego, dopóki nie opuściły ich siły, stawiali przeciwnikom twarde warunki gry. Potrafili wywrzeć presję na rozgrywającym i wygrywać pojedynki na linii wznowienia akcji. Ich ambicja została nagrodzona honorowymi punktami w drugiej kwarcie. Wówczas wykorzystali błąd defensywy, która w ostatnich próbach popełniła falstart i oddali tyszanom darmową, pierwszą próbę. Potem bardzo dobrym, 15-jardowym biegiem popisał się Beniamin Stępień, który opierał się kolejnym atakom obrońców. Całość została dopełniona pięknym rzutem za plecy gracza z pozycji safety, wprost w ręce Konrada Kondraciuka. W dwóch ostatnich odsłonach dominowała defensywa, która nie dopuściła do żadnej straty punktów. Niestety, brak sił i świeżości u zawodników, którzy niekiedy musieli grać przez większość czasu, nie pozwoliła na większą skuteczność w ataku przez co przegrali różnicą 23 punktów.

Nawet tak wysoka wygrana krakowian nie pomogła drużynie w awansie. Zaskakujący wynik Angels Toruń z poznańskimi Patriotami wyeliminował ich z dalszej gry. Mimo wszystko sezon mogą zaliczyć do udanych, ponieważ pokazali duży charakter i wysokie umiejętności. W dwóch meczach nie stracili żadnego punktu i tylko jeden mecz z mistrzami Polski nie poszedł po ich myśli. Zdobyli jednak bezcenne doświadczenie, które, przy tak rozwijającym się klubie, będzie procentował już w przyszłym topligowym sezonie.

Sokoły również nie mają się czego wstydzić. Choć ich ambicje sięgały o wiele wyżej, to jednak przy tak okrojonym składzie i dużej ilości debiutantów udało się stoczyć kilka wyrównanych pojedynków. Pomimo wysokich przegranych pokazali, że są drużyną z dużymi możliwościami i świetlaną przyszłością. Zwycięstwo z Opolem pozytywnie wpłynęło na morale zawodników, sztabu trenerskiego i niech będzie ono motywacją do jeszcze cięższej pracy nad zgraniem kolejnych elementów ich gry.

– Oczywiście, możemy ten sezon zaliczyć do udanych. Zawodnicy poznali smak zwycięstwa, ale i porażki, a w dodatku starli się z mocnymi drużynami, z którymi zyskali ogrom doświadczenia. Co cieszy najbardziej, to fakt, że scementowała się drużyna, która tym razem powinna zostać na kolejne sezony i nad którą możemy pracować. Kogo bym wyróżnił? Bardzo miło zaskoczyła mnie linia ofensywna, która robiła świetną robotę i nie dopuszczała do powaleń swojego rozgrywającego. Po za tym nie sposób nie wspomnieć o Bernardzie Wiązani, Mateuszu Wiecheciu, Szymonie Lorencu czy Ziemowicie Górskim, ale tych nazwisk mógłbym wymieniać bez końca. Jestem przekonany, że większość z nich będzie stanowiła o sile sekcji seniorskiej szybciej niż przypuszczamy. – mówi z optymizmem Piotr Jarocki, trener główny Kraków Kings.

– Kings podobnie jak w zeszłym spotkaniu postawili twarde warunki. Słowa uznania należą się ich ofensywie, która funkcjonowała bardzo sprawnie przez całe spotkanie. Pomimo przegranej udało się rozegrać przyzwoite spotkanie, a wielu naszych chłopaków pokazało sporo serca grając z mniejszymi lub większymi urazami. Z pewnością nasi juniorzy wynieśli bardzo sporo cennego doświadczenia, które zaprocentuje w kolejnych latach. – przekonuje Michał Kołek, trener główny Tychy Falcons.

Kraków Kings – Tychy Falcons 29:6 (22:0; 0:6; 7:0; 0:0)

I kwarta

7:0 – przyłożenie Bernarda Wiązani po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Szymon Lorenc)
14:0 – przyłożenie Mateusza Wiechecia po 30-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Szymon Lorenc)
22:0 – przyłożenie Ziemowita Górskiego po 35-jardowej akcji po podaniu Mateusza Wiechecia (podwyższenie Bernarda Wiązani po podaniu Ziemowita Górskiego)

II kwarta

22:6 – przyłożenie Konrada Kondraciuka po podaniu Beniamina Stępnia

III kwarta

29:6 – przyłożenie Bernarda Wiązani (podwyższenie Szymon Lorenc)

MVP meczu: RB Jakub Kowalski (Kraków Kings)

Jakub Kaczmarek
kaczmarek.jak94@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA